ale tam cos było miedzy nim a Marla.

- Nn... nie! Ja... w porząd...
Gdy z ciemności dobiegły śmiechy, Alexandra uświadomiła sobie, że lożę otaczają
nawet nie udawała, że jest niepocieszona, ale przynajmniej życzyła jej powodzenia w
- Potrzebujemy zabezpieczenia - powiedział, sięgając do nocnego stolika.
- Ale wtedy będę musiała włożyć różową na bal u lady Pembroke i kuzyn Lucien ze
- Boja wiem? Jabłko, owoc zakazany...
- Postaram się.
ność... był jeszcze zbyt mały, żeby rozwiązywać podobne
Nie było mu łatwo tego słuchać. Z jednej strony chciał spełnić jej pragnienia, nawet obiecać więcej, niż mógł. Czuł się z nią dobrze. Bardzo dobrze. Cenił ją, szanował, podziwiał.
Milczał chwilę ze wzrokiem utkwionym w przestrzeń, wreszcie spojrzał jej prosto w oczy. W jego wzroku było tyle wrogości, że wstrzymała oddech.
— Nie, nie! Nie tylko, miła panieneczko! — wykrzyknął. — Do pani obowiązków będzie również należało, a własny pani rozsądek z pewnością to uzna za słuszne, wykonywanie pewnych drobnych poleceń mojej żony, z tym zastrzeżeniem, że to będą polecenia jak najbardziej stosowne dla młodej damy. Nie przewiduje pani chyba żadnych trudności? Co?
Ocknął się raptownie. Ledwie zasnął, a już zdążyła mu się przyśnić. Matka. I Tina. Otarł pot z czoła. We śnie obydwie krzyczały o pomoc. Próbował do nich biec, ale, jak zawsze w takich snach, docierał zbyt późno. Na darmo wyciągał ręce, żeby je pochwycić, podczas gdy one nieodmiennie znikały w czarnej otchłani i zapadały w niebyt śmierci.
W sypialni Lily paliło się jeszcze światło, chociaż Santos wątpił, by nie spała o tej porze. Zatrzymał się pod jej drzwiami i zajrzał do środka. Tak jak myślał, zasnęła nad książką. Niekiedy
Zaproś samą londyńską śmietankę. Pomogę przy dekoracjach i układaniu programu. Musi być


Norbert Essingferrero rocher

I swoje własne. Jakie sa twoje tajemnice, Marla?

- Powiedziałam mu, że nie po to się zatrudniłam w jego domu.
- Lady Kilcairn - poprawił go hrabia.
Po takich tajemnych, mrocznych seansach ogarniały ją wyrzuty sumienia i szukała dla siebie kary. Wiedziała, że dopuściła się czegoś występnego, grzesznego. O grzechach dowiadywała się podczas mszy i na lekcjach katechizmu. Wysłuchiwała chrześcijańskich nauk samotnie; żadne dziecko nie odważyło się do niej zbliżyć. Poza murami kościoła, w salonach Pierron House, grzeszne zachowania były wszak aprobowane, nawet pochwalane, szczególnie przez mężczyzn, którzy śmiali się nocą, a w dzień odwracali wzrok.

Klara skrzywiła się.

Myślał, że już mu przeszło szaleństwo na jej punkcie, że raz na zawsze o niej zapomniał.
informacje.
Pam Delacroix i Charles Biggs, Conrad Amhurst rozstał sie z

kroków, aksamitny wilgotny dywan utkany z roślin ście-

tego małego zapaskudził winde, prawda?
- Ja wiem, ¿e cos ukrywa. Musze sie tylko dowiedziec,
duszy trzęsła się jak galareta. Nigdy w życiu nie była tak przerażona.